Translate

Szukaj na tym blogu

piątek, 16 maja 2014

13 nastu pustaków .



Witajcie! Jako, że zużyłam trochę produktów, których teraz opakowania zajmują mi tylko miejsce, to znak, że czas na projekt denko.  Coraz częściej pojawiają się u mnie takie posty, co tylko sprawia mi wielką radość, że wreszcie zmobilizowałam się w 100% i zużywam kosmetyki do końca i staram się dopiero wtedy otwierać nowe. Serdecznie zapraszam  :-)





1. Green Pharmacy - cukrowy scrub do ciała o zapachu miodu z rooibos. Peeling dobrze zdziera naskórek, ale tylko kiedy skóra jest sucha a dłonie  delikatnie zwilżone, ponieważ kiedy już ciało jest mokre, to scrub błyskawicznie się rozpuszcza, nie da się go wtedy użyć, bo tylko go marnujemy. Nie polubiłam się z nim, ciężko się go używało, był nie wydajny, miał dziwny zapach, który po pewnym czasie zaczął mnie drażnić. Czy kupię go ponownie? Zdecydowanie nie. 

2. Pat&Rub -  bogate masło do ciała, które było w moich ulubieńcach i więcej możecie o nim poczytać Tutaj :-)


3. Bielenda -   olejek arganowy  3w1, można go używać do twarzy, ciała oraz włosów. Jeśli chodzi o twarz, to użyłam go raz, ale zapchał mnie, do ciała użyłam kilka razy, ale wtedy był strasznie niewydajny więc w ostateczności zużyłam go do końcówek włosów i tutaj sprawdził się świetnie. Ma prześliczny zapach i bardzo dobrze nawilżał i wygładzał końce włosów. Czy kupię go ponownie? Raczej nie, wolę wypróbować olejki tego typu z innych firm. 

4. Dove - silk dry, mój ulubiony antyperspirant w spreju o fenomenalnym zapachu. Na pewno kupię jeszcze nie raz. 

5. BeBeauty -  micelarny żel nawilżający, który kompletnie nie radzi sobie z makijażem, ale jako żel "na rano", do oczyszczenia buzi po nocy sprawdza się świetnie. Aktualnie mam jego różowego brata. Na pewno kupię ponownie. 


6. Thera med - niemiecka pasta wybielająca, która również była w moich ulubieńcach i Tutaj  możecie się o niej więcej dowiedzieć . Na pewno kupię ponownie. 

7. La roche posay - Effaclar H, świetny krem, którego ja osobiście uwielbiam, a jedynym minusem jest niestety cena . Tutaj dowiecie się o nim więcej, polecam. Na pewno zakupię go ponownie.

8.  Wibo - tusz do rzęs "rzęsy jak ta lala", który jest w porządku. A Tutaj  możecie zobaczyć jak wypadł w teście. Czy kupię ponownie? Mam na liście do przetestowania tyle tuszy, że raczej nie. 


9. Luksja - żel pod prysznic z olejem, z pestek dyni, który jest moim wielkim ulubieńcem, za zapach jak i działanie. Polecam! Na pewno kupię jeszcze nie raz. 

10. Bourjois - słynny płyn micelarny, który jednak na mnie nie zrobił wrażenia. Miał lepsze jak i gorsze dni, w które strasznie podrażniał moje oczy, a nawet buzię. Zmywał makijaż bardzo średnio, nie zawsze sobie radził, nie podobał mi się jego zapach. Nie kupię ponownie.

11. Rival de loop - płyn micelarny, o którym mam podobne zdanie co o Bourjois. Nie kupię ponownie.


12. Maseczka do buzi, którą dorwałam na promocji w Hebe i to całkiem niedawno. Jest to maseczka która jest w kształcie takiej maski, z nasączonego materiału. Spisała się w porządku, nawilżyła, odświeżyła buzię, ale bez rewelacji. Czy kupię ponownie? Może kiedyś skusze się jak będzie na promocji. 

13. Beauty formulas - bibułki matujące, które straasznie śmierdziały, ale działały za to świetnie. Miałam je bardzo długo, robiły to co miały robić. Serdecznie polecam, a sama pewnie kupię jeszcze nie raz.




Całuję♥

czwartek, 15 maja 2014

Coś dla oka :-)

 Witajcie i zapraszam Was dzisiaj na makijaż, delikatny, codzienny, bardzo dziewczęcy i do tego wykonany tylko 3 cieniami do powiek  . Postawiłam na delikatne usta, troszkę mocniejsze oczy, ale i tak zachowane w jasnej tonacji, a takim głównym elementem, który ma przyciągać oko są kreski, wyciągnięte troszkę dalej niż mam w zwyczaju :-) Mam nadzieję, że przypadnie Wam on do gustu i może w pewien sposób natchnie, albo po prostu wypatrzycie jakieś fajne kosmetyki kolorowe, zapraszam!






MAKIJAŻ W CAŁOŚCI WYKONAŁAM :







- Vipera, BB krem nawilżająco -rozjaśniający, kolor 05,
- MAC, studio careblend pressed, puder w kolorze light,
- L' oreal lumi magique, korektor rozświetlający,
- Vipera, puder brązujący w kolorze 510
- Bourjois, róż w kolorze  33 golden lilac,
- Maybelline, Color Tattoo w numerze 35 oraz 40 (40 do brwi, 35 na powiekach),
- Inglot, pojedynczy cień w kolorze 399
- Pierre Rene, cień nude 40 (nie ma na zdjęciu)
- Inglot, eyeliner w kolorze 23,
- Max Factor, pogrubiający tusz do rzęs 2000 calorie,
- Golden Rose,  szminka w kolorze 98,
- Rimmel by kate,  matowa szminka w kolorze 102


Makijaż oczu prezentuje się następująco :















Plus kilka głupkowatych zdjęć całości :










Całuję ;*

wtorek, 13 maja 2014

Liebster po raz kolejny ? ;-)

Witajcie! Przychodzę do Was dzisiaj Kochane z bardzo luźnym postem, ponieważ zostałam nominowana do Liebster award po raz kolejny, i to już przez drugą kobietkę, dlatego więc zdecydowałam się, że znów dołączę do tej zabawy i odpowiem na pytania jednej z Was, a co!

Na czym to w ogóle polega??

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”.

Ja zostałam nominowana przez Cassie oraz Lardyka , za co Wam Kochaniutkie bardzo dziękuję :-)



A teraz zapraszam na pytania oraz moje odpowiedzi!

   
1. Opisz siebie w 3 słowach.
-  wrażliwa
- ambitna (choć nie od zawsze)
-  ufna

2. 3 rzeczy, bez których nie potrafisz się obejść.
- mój laptop
- muzyka
- mięcho
+ muszę dodać
-książki


3. Ulubieńcy kosmetyczni.
 
Jest ich troszkę, np. podkład z Loreala true match, La roche posay effaclar H ...


4. Twoje słodkie grzeszki ( czyli co jest słabością blogerek ).
czekolada!
Wszystko co jest z czekoladą ;> 
poza tym lody bakaliowe, albo ostatnio chałwa waniliowa! 

5. Czego najczęściej poszukujesz pośród blogów. 
Wszystko co jest związane z kosmetologią lub byciem fit, zdrowym odżywianiem. Bardzo lubię czytać na te dwa tematy, dowiadywać się czegoś nowego.


Dokończ zdania:


6. Nowinki/tematy kosmetyczne, o których chętnie dowiedziałabym się więcej …
to na pewno OCM, trochę o kwasach chętnie bym się dowiedziała więcej, oj wymieniać i wymieniać, wszystko mnie interesuje, wszystko co jest związane z tematem kosmetycznym, czy jak wspomniałam wyżej ze zdrowym trybem życia ;>  

7. Moja "wish list" na lato …
o matko, zanudziłabym Was nią, ale na pierwszym miejscu jest wyjazd wakacyjny, jeszcze nie wiem dokładnie gdzie, ale bardzo chcę gdzieś wyjechać sama , ewentualnie z jedną osobą, gdzieś daleko :-) Poza tym jakiś porządny krem BB by się przydał, no i jedną z ważniejszych rzeczy, która muszę mieć, too płaski brzuszek do lata ! ;D 

8. Ja za 5 lat …
Pracująca w jakimś renomowanym salonie kosmetycznym lub mooże stanie się cud, że już za te 5 lat będę miała swoją działalność. Poza tym, mieszkająca na swoim, mająca swoje gniazdko (wynajmowane oczywiście, bo aż w takie wielkie cuda nie wierzę) . Szczęśliwa i zadowolona z tego co osiągnęłam ( z pięknie wyrzeźbionym brzuszkiem oczywiście! ) :-D

9. Na poprawę humoru …
przyjaciółka, długi spacer, wyjście gdziekolwiek, gra w Lola (wyżycie się ;p), czasem muzyka oraz mój kochany blog ;)


10. Uśmiecham się na myśl …
pewnych osób, niektórych wspomnień, albo właśnie planów, tego co mnie dopiero  czeka oraz na myśl, że coś udało mi się osiągnąć, przezwyciężyć pewne przeciwności, lęki :-) 


11. Bloguję bo…
to kocham :-) poza tym, odstresowuje mnie to oraz mam dzięki bogu, dzięki Wam , w pewien sposób uczucie spełnienia. 


Jeszcze raz dziękuję za nominacje ! 

całuję♥

poniedziałek, 12 maja 2014

Przepiękny błękit mini Max ;-)


Witajcie Kochane, mam dla Was dzisiaj coś szybkiego i krótkiego, a mianowicie chcę Wam pokazać cudeńko od Eveline mini Max, które jak tylko zobaczyłam na półce sklepowej, to zapragnęłam mieć! Zauroczył mnie przepiękny kolor, czysty błękit z odrobiną perły, którą delikatnie widać pod światło. 


 Numer tego ślicznego kolorku, to 907. Aplikator lakieru jest średniej grubości, nie jest to taka typowa bardzo gruba łopatka, ani wąziutka , jest średnia. Czy wygodnie się nakłada? Dla mnie jest jak najbardziej w porządku, nie miałam jakiś większych kłopotów, natomiast co do trwałości lakieru, nie jestem jeszcze pewna, ale będę dalej testowała, ponieważ to był pierwszy raz z nim i miało być to takie pierwsze wrażenie :-)




Życzę miłego dnia! ♥

niedziela, 11 maja 2014

Ulubieni w kwietniu ?


Witajcie Kochane :-) Przychodzę dzisiaj do Was z produktami, które, brzydko mówiąc, molestowałam w miesiącu kwiecień, które skradły moje serce i zamierzam do nich zawsze wracać, kiedy tylko mi się skończą. Serdecznie Zapraszam, może podpatrzycie coś dla siebie! 



1.


Pierwszym produktem jest niemiecka, wybielająca pasta do zębów i to tyle z informacji o niej, ponieważ wszystkie info są w języku niemieckim, którego nigdy się nie uczyłam na szczęście. Natomiast co ja Wam mogę na jej temat powiedzieć, na pewno to, że jest to najlepsza pasta wybielająca z jaką miałam do tej pory styczność. Te colgate max white one, czy inne tego typu, mogą się przy niej schować! Ta pasta jest cu do wna, mam zęby kremowej barwy i nigdy nie będę miała śnieżno białych ząbków, ale dzięki tej paście są jaśniejsze , wyglądają bardzo ładnie, a przy tym pasta nie podrażnia, zęby nie stały się jakoś wrażliwe. Ja tą pastę ubóstwiam i na pewno nie jest to moja ostatnia tubka. Polecam!

2.

Kolejnym kosmetykiem bez którego nie mogłam obejść się w kwietniu, to ekspresowa odżywka regeneracyjna, która ma nadawać połysk naszym włosom oraz ułatwiać jej rozczesywanie . Sprawdza się w tym świetnie, a dodatkowo zmiękcza włosy, mimo że używam normalnej odżywki, to zawsze przed rozczesaniem spryskuje je jeszcze tą ekspresową , dzięki temu włosy są jeszcze bardziej miękkie i pięknie pachną. Uwielbiam ją i aktualnie jest to mój must have ! 


3.


Kolejny jest krem Palmersa do biustu z witaminą E, którego używam namiętnie już od kilku miesięcy, ale w kwietniu byłam zdecydowanie najbardziej systematyczna i zauważyłam znaczne efekty. Krem fenomenalnie pachnie, ale to jak wszystkie kosmetyki z tej firmy, również świetnie napina skórę i pielęgnuje ten delikatny obszar. Zakochałam się w tym produkcie i mam nawet kolejny na zapas, polecam!

4.


W kwietniu pomógł mi bardzo również ten produkt, którym jest nauralne masło shea z piżmem, mogłyście je zobaczyć w ostatnich zakupach. Nie ma żadnych szkodliwych czy niepotrzebnych dodatków, jest całkowicie naturalne, bardzo tłuste, bardzo wydajne, cudnie pachnące, zdecydowanie warte swojej ceny. Jak tylko mi się skończy, to na pewno wydam te kilkanaście złotych żeby mieć tylko kawałeczek tego masełka, ponieważ jako jeden z nielicznych radzi sobie z moimi suchymi kolanami, a jak świetnie nawilża dłonie, po prostu bajka. Polecam!


5.


Już przed ostatnim produktem jest podkład z Loreala True Match, uwielbiam jego kolor, jest jednym z najjaśniejszych podkładów drogeryjnych, jakiego miałam, a zawsze mam z tym problem, nawet te najjaśniejsze kolory są za ciemne ;/  Ten podkład to cud miód, trzyma się na buzi cały dzień, może delikatnie wokół nosa się ściera, ale jeśli ktoś ma katar, to niestety nieuniknione. Naprawdę uwielbiam ten podkład, używam go teraz prawie codziennie, a mam sporo innych podkładów, ten sprawuje mi się aktualnie najlepiej, jest nawet troszku lepszy od Revlonu colorstay. Polecam! 

6.


Ostatnim kosmetykiem, którego maltretowałam w kwietniu, była szmineczka z Rimmela by Kate w kolorze nr 103 o wykończeniu matowym. Przekonałam się do mocniejszych kolorów, do czerwieni, bardzo ciemnych róży, w tym przypadku ciemnej maliny. Na zdjęciu wygląda na ciemniejszy róż, ale na ustach jest to dosyć  ciemna malina, która prezentuje się pięknie, gościła na moich ustach przez cały kwiecień i chyba zrobię dla Was test jej, ponieważ naprawdę długo się trzyma, a jak schodzi to równomiernie. Polecam całą tą serię!




Mam nadzieję, że coś podpatrzyłyście i z chęcią dowiem się jakie Was produkty "zachwyciły" w ubiegłym miesiącu! :-)






środa, 7 maja 2014

3 produkty od PAT&RUB - recenzja zbiorcza :-)

Witajcie Kochane :-) Przygotowałam dla Was dzisiaj recenzję trzech produktów firmy PAT&RUB.  Jak wiecie lub nie,  produkty otrzymałam na początku marca, także testuje je już około dwóch miesięcy i dzięki temu jestem w stanie wystawić im właściwą opinię, że tak powiem. Kosmetyki są wytestowane pod każdym względem, jak zobaczycie na zdjęciach, jeden kosmetyk zużyty do cna! Nie przedłużając i przechodząc do meritum, zapraszam na zbiorczą recenzję.




1.  Płyn Micelarny (woda różana, woda rozmarynowa, woda lawendowa, mydlnica...).


 Zacznę może od płynu micelarnego, który zrobił na mnie spore wrażenie. Na początek muszę wspomnieć oczywiście o jego fantastycznym zapachu, różanym, ale nie nachalnym, przypominającym mi marmoladę różaną, baardzo ładnym. Jeśli natomiast chodzi o to jak się spisuje ? Hmm powiem tak, jest naprawdę dobry, świetnie zmywa makijaż twarzy, super odświeża, spokojnie można zmyć nim makijaż i nie myć już buzi. Natomiast jeśli chodzi o makijaż oczu, to nie zawsze radził sobie z mocniejszym makijażem czy tuszem wodoodpornym. Miał lepsze i gorsze dni, że tak powiem, ale ani razu nie zapiekł mnie w oczy, nie podrażnił, a właśnie łagodził moją buzię i nie wiem czy to możliwe żeby płyn micelarny nawilżał, ale on właśnie to robił, świetnie nawilżał moją buzię, nie zostawiał jej ściągniętej, no i zostawiał ją pięknie pachnącą. 


Tonik ma takie żółtawe zabarwienie i jak widać zostało mi go 1/3 buteleczki. Jak na dwa miesiące codziennego używania, czasami nawet kilka razy dziennie, to moim zdaniem jest bardzo wydajny. 



Co ze składem ?


- 15% wody różanej
- 10% wody rozmarynowej
- 5% wody lawendowej
- 5% mydlnicy

*wszystkie surowce, z których skomponowany jest płyn, mają certyfikat naturalności - to trzeba podkreślić i chyba nie muszę nic więcej tutaj dodawać, skład jest po prostu na szóstkę.


Cena : 60zł/ 200ml.

Muszę jeszcze wspomnieć, że produkt ma świetne opakowanie, szczelne i bardzo wygodne. 
Czy moim zdaniem warto zainwestować w ten płyn? Powiem szczerze, że naprawdę warto. Cena jest porównywalna do słynnej Biodermy, a wiem że wiele z Was jej używa więc i na ten płyn mogłoby sobie pozwolić. W każdym razie, ja polecam.


2.  Musujący Puder Do Kąpieli Z Kozim Mlekiem (lawenda, cynamon).


Kolejnym produktem, którego miałam okazję przetestować, jest musujący puder do kąpieli. Idealny dodatek do kąpieli po ciężkim dniu, albo kiedy nie mamy najlepszego humoru.



Ma bardzo intensywny zapach lawendy i jak widać na zdjęciu, ma również w sobie dość spore kawałki owej lawendy, które po rozpuszczeniu się pudru w w wodzie,  zostają i pływają sobie wokół nas w wannie ;). 



Cena takiego pudru, to 45zł za 400g.

Moim zdaniem świetny dodatek do kąpieli, jeśli tylko możecie pozwolić sobie na niego, to naprawdę polecam. Bardzo porządny produkt, pierwszy raz miałam do czynienia z takim produktem do kąpieli, który naprawdę poprawiał mi humor i nawilżał (!) :D.


3.  Bogate Masło Do Ciała ( seria Home Spa).



Ostatnim już produktem, którego chciałam Wam dzisiaj przedstawić, jest masło do ciała z serii home spa.  Zapach oczywiście , tak jak reszta kosmetyków, fenomenalny , taki cytrusowo - ziołowy, ani trochu nachalny, mdlący, czy po pewnym czasie nudzący się, no dla mnie bomba. 



No i jak widać na jednym ze zdjęć, zużyłam to masełko do cna, w przeciągu dwóch miesięcy, codziennego używania dwa razy dziennie, ale również podbierali mi je inni domownicy, więc wydajność jest w porządku.  Co do konsystencji, nie jest to ciężkie, tępe, gęste masło, a właśnie lekkie, szybko wchłaniające się, ale i bardzo bogate, tak jak głosi jego nazwa.  Masło świetnie nawilża, bardzo polubiło się z moją skórą, nie zapchało jej ani razu (nie ma parafiny!), nie lepi się, jak wspominałam szybko się wchłania, ma skład na szósteczkę. Chociażbym chciała, ale nie mam na co ponarzekać, masło jest świetne.



Cena : 89zł/250ml.

Ja wiem, cena nie jest mała, zgadzam się, ale mamy pewność że płacimy za coś naprawdę porządnego, co się sprawdzi w swoim zadaniu. Kochane, jeżeli tylko możecie sobie pozwolić i wydać tyle pieniążków, to zachęcam. 





Mam nadzieję, że w jakiś sposób jest dla Was przydatna ta recenzja, może akurat któraś z Was wahała się nad kupnem, któregoś z tych produktów :-)


Całuję♥

czwartek, 1 maja 2014

nową paletą ;>


Witajcie Kochane! Postanowiłam, że jeszcze wcisnę jednego posta, między obiecanego z recenzją kosmetyków Pat&Rub i zrobię makijaż moją nową paletką, którą mogłyście zobaczyć w moich ostatnich zakupach :-) Jest to paletka bez nazwy,  120 cieni, zamkniętych w czarnej plastikowej kasetce. Po pierwszym użyciu jak na razie mam mieszane uczucia, cienie delikatnie się osypują, wydaje się, że mają niezłą pigmentację, ale podczas rozcierania bardzo zanikają, wiadomo że za 50zł z przesyłką nie mogę wymagać nie wiadomo czego, ale jak na razie powiem tak - liczyłam na coś lepszego :-) Coś jednak udało mi się z nich stworzyć, mam nadzieję, że choć trochę przypadnie Wam do gustu, zapraszam na kilka zdjęć .






















Piosenka, którą polecam !







Udanej majówki Kochane ♥