Translate

Szukaj na tym blogu

niedziela, 11 maja 2014

Ulubieni w kwietniu ?


Witajcie Kochane :-) Przychodzę dzisiaj do Was z produktami, które, brzydko mówiąc, molestowałam w miesiącu kwiecień, które skradły moje serce i zamierzam do nich zawsze wracać, kiedy tylko mi się skończą. Serdecznie Zapraszam, może podpatrzycie coś dla siebie! 



1.


Pierwszym produktem jest niemiecka, wybielająca pasta do zębów i to tyle z informacji o niej, ponieważ wszystkie info są w języku niemieckim, którego nigdy się nie uczyłam na szczęście. Natomiast co ja Wam mogę na jej temat powiedzieć, na pewno to, że jest to najlepsza pasta wybielająca z jaką miałam do tej pory styczność. Te colgate max white one, czy inne tego typu, mogą się przy niej schować! Ta pasta jest cu do wna, mam zęby kremowej barwy i nigdy nie będę miała śnieżno białych ząbków, ale dzięki tej paście są jaśniejsze , wyglądają bardzo ładnie, a przy tym pasta nie podrażnia, zęby nie stały się jakoś wrażliwe. Ja tą pastę ubóstwiam i na pewno nie jest to moja ostatnia tubka. Polecam!

2.

Kolejnym kosmetykiem bez którego nie mogłam obejść się w kwietniu, to ekspresowa odżywka regeneracyjna, która ma nadawać połysk naszym włosom oraz ułatwiać jej rozczesywanie . Sprawdza się w tym świetnie, a dodatkowo zmiękcza włosy, mimo że używam normalnej odżywki, to zawsze przed rozczesaniem spryskuje je jeszcze tą ekspresową , dzięki temu włosy są jeszcze bardziej miękkie i pięknie pachną. Uwielbiam ją i aktualnie jest to mój must have ! 


3.


Kolejny jest krem Palmersa do biustu z witaminą E, którego używam namiętnie już od kilku miesięcy, ale w kwietniu byłam zdecydowanie najbardziej systematyczna i zauważyłam znaczne efekty. Krem fenomenalnie pachnie, ale to jak wszystkie kosmetyki z tej firmy, również świetnie napina skórę i pielęgnuje ten delikatny obszar. Zakochałam się w tym produkcie i mam nawet kolejny na zapas, polecam!

4.


W kwietniu pomógł mi bardzo również ten produkt, którym jest nauralne masło shea z piżmem, mogłyście je zobaczyć w ostatnich zakupach. Nie ma żadnych szkodliwych czy niepotrzebnych dodatków, jest całkowicie naturalne, bardzo tłuste, bardzo wydajne, cudnie pachnące, zdecydowanie warte swojej ceny. Jak tylko mi się skończy, to na pewno wydam te kilkanaście złotych żeby mieć tylko kawałeczek tego masełka, ponieważ jako jeden z nielicznych radzi sobie z moimi suchymi kolanami, a jak świetnie nawilża dłonie, po prostu bajka. Polecam!


5.


Już przed ostatnim produktem jest podkład z Loreala True Match, uwielbiam jego kolor, jest jednym z najjaśniejszych podkładów drogeryjnych, jakiego miałam, a zawsze mam z tym problem, nawet te najjaśniejsze kolory są za ciemne ;/  Ten podkład to cud miód, trzyma się na buzi cały dzień, może delikatnie wokół nosa się ściera, ale jeśli ktoś ma katar, to niestety nieuniknione. Naprawdę uwielbiam ten podkład, używam go teraz prawie codziennie, a mam sporo innych podkładów, ten sprawuje mi się aktualnie najlepiej, jest nawet troszku lepszy od Revlonu colorstay. Polecam! 

6.


Ostatnim kosmetykiem, którego maltretowałam w kwietniu, była szmineczka z Rimmela by Kate w kolorze nr 103 o wykończeniu matowym. Przekonałam się do mocniejszych kolorów, do czerwieni, bardzo ciemnych róży, w tym przypadku ciemnej maliny. Na zdjęciu wygląda na ciemniejszy róż, ale na ustach jest to dosyć  ciemna malina, która prezentuje się pięknie, gościła na moich ustach przez cały kwiecień i chyba zrobię dla Was test jej, ponieważ naprawdę długo się trzyma, a jak schodzi to równomiernie. Polecam całą tą serię!




Mam nadzieję, że coś podpatrzyłyście i z chęcią dowiem się jakie Was produkty "zachwyciły" w ubiegłym miesiącu! :-)