Translate

Szukaj na tym blogu

czwartek, 5 czerwca 2014

Połączenie idealne.


Witajcie Kochane w ten słoneczny dzień (a przynajmniej Kraków jest dziś przepiękny), chcę Wam przedstawić połączenie dwóch lakierów, w tej samej kolorystyce, które idealnie wpasowują się na tą porę roku i panującą pogodę za oknem :>  Mnie samej to połączenie bardzo przypadło do gustu i w sezonie wiosenno/letnim będzie gościło na moich pazurkach bardzo często.


A mowa tutaj o lakierach..



Rimmel Salon Pro , kolor - 247 Isn't she precious? oraz Inglot, kolor -715 o matowym wykończeniu.




Jakie jest Wasze ulubione połączenie? :-)

wtorek, 3 czerwca 2014

Moja aktualizacja włosowa :-)

AKTUALIZACJA WŁOSOWA !


Styczeń 2014




Rodzaj włosów :  cienkie (ale mam ich sporo), przetłuszczające się (skóra głowy bardzo szybko się przetłuszcza), falowane.

Kolor : jasny blond (naturalny).

Inne : 

 - czasem się puszą, często są niesforne i nie chcą się ułożyć tak jak chcę lub pozostają w tym ułożeniu przez bardzo krótki czas, a później żyją własnym życiem -.- ,
- są wycieniowane,
- na powyższym zdjęciu moje włosy są umyte szamponem, na końcówki dałam troszkę olejku i wysuszyłam całość suszarką, układając je gdzieniegdzie na okrągłej szczotce, 
- w swoim życiu farbowałam włosy  około 4 razy (pomijając jakieś kolorowe pasemka w gimnazjum) i za każdym razem kończyło się tak samo, czyli bardzo źle. Po ostatnim farbowaniu powiedziałam sobie KONIEC i tak, chodziłam z odrostami do połowy głowy. Czekałam aż kolor całkiem zejdzie, powrócę do swojego naturalnego blondu i od tamtej pory ich nie farbuję oraz nie mam takiego zamiaru,


Czerwiec 2014





Włosy widocznie urosły, mimo że nie używałam żadnych wcierek na porost, a  końcówki podcięłam tylko raz, przez okres około 9 miesięcy. Na zdjęciach widać, że od góry włosy są ciemniejsze, ale to żadne odrosty, tak po prostu często bywa u naturalnych blondynek, idzie natomiast lato, więc od słoneczka kolor się wyrówna. Stan włosów raczej się nie zmienił, nadal odpukać są w dobrej kondycji i oby tak dalej . Gdybym wyprostowała włosy, to byłyby jeszcze dłuższe, ale ostatnio bardzo rzadko je prostuję, dlatego uważam, że to bez sensu :-)


Moja pielęgnacja : 

Krok 1.
 
kiedyś



 
aktualnie




Najpierw myję włosy oraz porządnie skórę głowy i powtarzam czynność dwa razy. Ja jestem zmuszona myć swoje włosy codziennie, nawet jeśli jakimś cudem nie muszę, to i tak myję bo źle się z tym czuje, chyba że siedzę w domu cały dzień i mogę sobie na to pozwolić. Aktualnie używam L'oreal Elseve - szampon upiększający, dopiero użyłam go kilka razy więc wiele nie mogę powiedzieć, ale ma przepiękny zapach. Natomiast, moim zdaniem szampon ma po prostu porządnie oczyszczać, ten to robi i więcej od niego nie wymagam.

Krok 2. 
kiedyś
 
aktualnie


Później nakładam sporą ilość odżywki na włosy od połowy głowy do końca, a resztkę która mi zostaje na dłoniach, wmasowuję we włosy od nasady, aż do miejsca w którym zaczęłam na początku (ale uważam żeby nie wmasować odżywki w skórę głowy !). Czekam chwilkę i porządnie ją spłukuję letnią wodą.  Aktualnie używam powyższej odżywki i jestem z niej bardzo zadowolona. A jest to Toni&Guy - odżywka do włosów cienkich, która ma ich nie obciążać  i naprawdę tego nie robi, nawet jak nałożymy jej zbyt dużą ilość. A przepięknie nawilża, wygładza i ujarzmia włosy, no i cudnie pachnie !



Krok 3.   


I doszedł mi w pielęgnacji dodatkowy krok, a mianowicie spryskanie włosów na ich całej długości, odżywką ekspresową z Gliss Kur, aktualnie mam tą czarną, ale wcześniej używałam niebieskiej (nowość) i  obie spisują się tak samo, czyli fenomenalnie. Dodatkowo zmiękczają moje włosy, ułatwiają ich rozczesywanie, nabłyszczają delikatnie oraz przepięknie pachną.




Krok 4.




Następnie jak już włosy trochę podeschną "w turbanie", rozczesuje je takim grzebyczkiem z szerokimi zębami, który kupiłam w Rossmanie za kilka złotych i bardzo go polecam. Świetnie rozczesuje nasze włosy, nie ciągnie ich, a moje włosy mają wielką tendencję do plątania się. Zawsze czeszę włosy od dołu, ku gorze , aby jak najbardziej zminimalizować ich ciągnięcie. A kolejnie suszę swoje włosy suszarka, którą możecie zobaczyć na zdjęciu, i którą również bardzo polecam. Ma funkcję zimnego powietrza, ale ja zawsze suszę włosy na najwyższym stopniu, a pod koniec podsuszam je dopiero zimnym powietrzem. Włosy zawsze podczas suszenia wyciągam na dużej okrągłej szczotce, którą już mam bardzo długo, a zakupiłam ją w Carrefourze.


Od czasu, do czasu : 





 Co kilka dni, mniej więcej  3-5, używam maski do włosów, aktualnie używam na zmianę wyżej przedstawionych . Nakładam na całe włosy, bardzo dużą ilość maski, zwijam je w koczka i tak chodzę przez 20 minut, 1 godzinę, czasem nawet 3 godziny, albo i więcej. Wszystko zależy od tego ile mam czasu, i na ile mogę sobie pozwolić. 






A na co dzień używam takiego zwykłego grzebienia, z podwójnym rzędem ząbków, ponieważ taki mniej ciągnie nasze włosy.









Mam nadzieję, że wyczerpałam temat uff, i że dodacie coś od siebie, polecicie, albo właśnie macie pytanie. Piszcie  :-)




Całuję♥

czwartek, 29 maja 2014

Majowi ulubieńcy!

Witajcie Kochane :-) Przychodzę dzisiaj do Was z ulubieńcami maja, tym razem znacznie wcześniej niż mam w zwyczaju, aż sama w to nie wierzę ;P Pod lupę bierzemy zaledwie trzy produkty, ale za to jakie! Są to moi ulubieńcy wszech czasów, pozwolę sobie napisać. W tym momencie nie wyobrażam sobie swojej pielęgnacji, czy makijażu, bez właśnie tych kosmetyków. Także Kochaniutnie, bez niepotrzebnego gadania,  zapraszam.




Pierwszym moim ulubieńcem jest oliwka do ciała z Hipp, której skład zawiera tylko 4 składniki ( olej z nasion słonecznika, olej z migdałów, witaminę E oraz składnik zapachowy). Ta oliwka jest cudem dla mojego ciała, wsmarowuję ją w skórę od stóp do głów, a najwięcej czasu poświęcam miejscom gdzie niestety mam rozstępy, energicznie wsmarowuje codziennie rano i wieczorem. Ciężko mi w to samej uwierzyć, ale rozstępy znaaacznie się zmniejszyły, stwierdzę śmiało, że są prawie niewidoczne !  Systematyczność + oliwka hipp + ćwiczenia = brak rozstępów -  dążę do tego i serdecznie polecam tą oliwkę, jest wielofunkcyjna, na buzię też można ją używać, sama się nie odważyłam, ale moja mama właśnie tak jej używa i jest zadowolona. W każdym razie, polecam ją z całego serca!






Moim następnym ulubieńcem jest róż z Bourjois, który to był w moich ostatnich zakupach, ale używam go już dłuższy czas i po prostu się zakochałam ♥ Przepiękny kolor, cudowny zapach (chociaż to i tak najmniej ważne), fantastycznie utrzymuje się na buzi, nakłada się go bez problemów, absolutnie nie zrobimy sobie nim plam, a jak nałożymy za dużo, to rozblendujemy bez kłopotów.  Polecam Kochane!!






Ostatnim moim ulubieńcem maja/wszech czasów ;D  jest rozświetlający korektor z L'oreal "Lumi Magique", który jest najlepsiejszym korektorem pod oczy jakiego kiedykolwiek miałam! Już teraz wiem, że jak mi się skończy, to zakupię go ponownie, mimo że jest niestety drogi, to  ja i tak go zakupię, w tym momencie to moje must have w makijażu :-) Przepięknie rozświetla, nie zbiera się w zmarszczkach!, ma świetną, lekką formułę. Polecam ☻



Całuję i życzę udanego weekendu :*

czwartek, 22 maja 2014

Łupy !

 Witajcie Kochane w ten przepiękny dzień :-) Mam dla Was dzisiaj troszkę nowości, co prawda miało szybko zakupów nie być, ale pokończyło mi się kilka podstawowych kosmetyków, a dodatkowo skusiłam się na kilka kosmetyków kolorowych, jeszcze na tej promocji -49%. Dziś to wszystko zbieram do "kupy", brzydko mówiąc, i  przedstawie Wam, ponieważ tym razem już naprawdę nie zamierzam szybko robić takiego postu, kompletnie nic nie potrzebuje z kosmetyków , także bez zbędnego gadania (jak to mam w zwyczaju), zapraszam na dalszą część postu!






 
Pierwszą rzeczą jaką chce Wam pokazać, jest róż z Bourjois, który zakupiłam jeszcze na tej akcji -49% na produkty do twarzy i częśc z Was, jeśli śledzi mnie na instagramie, mogła go już zauważyć. Ma prześliczny zapach, daje delikatny, naturalny efekt, który możemy stopniować, nakłada się go bez problemów, żadnych plam nim sobie nie zrobimy. 

Cena : to około 50zł w regularnej cenie, ja go kupiłam za 20 kilka złotych.



Postanowiłam również wypróbować tego peelingu pod prysznic  z eveline, który jest niby antycelilutowy . Oczywiście w takie cuda to ja nie wierzę, ale jako taki dodatek do codziennej pielęgnacji, do tych kremów ujędrniających itp, oraz do  ćwiczeń, to może być. Spokojnie codziennie można go używać, ma bardzo delikatne drobinki, ale naprawdę fajnie wygładza. 

Cena : ok. 9zł.



Kolejną rzeczą, która musiałam zakupić, ponieważ mój ulubionych kremik sięga już denka, jest Green Pharmacy krem do stóp redukujący zmęczenie i opuchnięte nogi. Ma super zapach, idealny na krem do stóp, taki miętowy z domieszką cytrusów. Jak na razie sprawdza się, ale raczej na dzień, jest troszkę za lekki jak na nocną regenerację, ale na dzień okej.

Cena : ok.7zł.


Następnie musiałam zaopatrzyć się w antyperspirant, jako że mój ukochany z dove się skończył. Troszkę nie pasuje mi jego zapach, ale poza tym jest spoko, natomiast bez rewelacji.

Cena : około 9zł.


Mój kremik do rąk również jest na wyczerpaniu, więc zaopatrzyłam się już w następny i wybrałam coś takiego z eveline. Jak go kupowałam to nie patrzyłam na zapach, teraz wiem że bym go nie kupiła..

Cena : ok. 6zł


Moja ukochana oliwka z Hipp też już jest na dnie, no i oczywiście musiałam również zaopatrzyć się w kolejną , jakżeby inaczej :D Uwielbiam ją, na rano, na wieczór, w ciągu dnia np. do rąk. Gorrąco ją polecam!


Cena : ok. 13zł.



Pasta do ząbków, którą ostatnio pokazywałam Wam w moich ulubieńcach niestety się skończyła, także postanowiłam teraz spróbować  czegoś nowego i mój wybór padł na Sensodyne whitening, która od dawna jest gorąco polecana przez Callmeblondie :-)

Cena : ok.12zł.


Skusiłam się też na to cudo z Cztery Pory Roku, a mowa tu o przyśpieszaczu wysychania lakieru. Mówię "cudo", ponieważ świetnie się sprawdza w swojej roli, a dodatkowym plusem jest aplikacja poprzez zakraplanie, bardzo przyjemna.

Cena : ok.10zł.




Od dawna planowałam zakupienie paletki magnetycznej z Inglota, a że mogłam sobie jakiś czas temu na to pozwolić.. Dodatkowo kupiłam do niej jeden nowy cień do powiek, który możecie zobaczyć na zdjęciu, ma przepiękny kolor.

Cena : Paletka - ok. 13zł Cień - 10zł.


Skusiłam się również na puder, jeszcze na tej promocji -49% w Rossmannie . Moja dobra koleżanka zachwala mi go już od kilku lat, więc wreszcie postanowiłam się na niego skusić.

Cena : ok. 20zł cena regularna, ja zapłaciłam ok.11 zł.



Jeśli chodzi o tą promocję -49% na produkty do ust, to zdecydowałam się tylko na dwa kosmetyki. Pierwszy jest słynny lakier do ust z L'oreal, a druga jest szmineczka z Rimmel, z serii matowej, i to już moja druga szminka z tej serii, uwielbiam je ♥ 

Cena regularna : L'oreal - ok. 50zł Rimmel - ok.20zł



Dwoma ostatnimi produktami, które przybyły , to dwa lakiery, a dorwałam je również na promocji -49% w Rossmannie . Dwa cudne kolorki, idealne na wiosnę/lato, są prześliczne, zakochałam się w nich, a szczególnie w tym nude kolorku, który mieni się w świetle na brudny róż! Numery tych lakierów, to (od lewej) 247 isn't she precious i 500 caramel cupcake.  Różowy mam aktualnie na pazurkach u stóp i również wygląda ślicznie, a trzyma się świetnie, polecam!

Cena regularna :  Salon pro - ok.20zł , 60 seconds - ok. 10zł.



Gorrącego i miłego dnia!


Całuję ;*